Szukaliśmy czajnika który jest:
- elektryczny,
- nie plastikowy,
- nie chiński,
- 1,5 l lub większej pojemności.
Przeszukując różne fora internetowe, polskie i europejskie znaleźliśmy prawdziwe bogactwo ofert, mieliśmy do wyboru ten czajnik w 4 wariantach kolorystycznych, uffffff, jako, że kuchnia urządzona w patriotycznych biało-czerwonych kolorach, wybór był prosty. Nie zawracaliśmy sobie głowy awaryjnością, wyglądem etc, bo wybór był prosty:))) Szczerze mówiąc, gdy pokazałem zdjęcie tego czajnika mojej Żonie po raz pierwszy zagroziła rozwodem:DDD No ale w końcu chęć posiadania niechińskiego czajnika zwyciężyła. Na zdjęciach wygląda dokładnie przeciwnie niż w rzeczywistości, czyli bardzo, ale to bardzo może się podobać gdy już zawita w kuchni.
Jest nie chiński, świetnie wygląda więc czego chcieć więcej?
W bonusie otrzymujemy krótki i niezwykle cichy proces gotowania wody.
Wypada wspomnieć, że gwizdek pełni funkcję zatyczki chroniącej przed pryskaniem wody z dzióbka w czasie gotowania, gwizdu nie słychać, ma to swój urok. W przeciwieństwie do chińszczyzny bardzo długo utrzymuje ciepłą wodę, porządna stal nie jakiś chiński badziew. Nie jest ciężki, ale czuć różnicę.