Może i jestem staroświecka, ale mam swój ulubiony, jesienny rytuał. Zamiast narzekać na koniec lata, ja po prostu parzę wielki dzbanek herbaty. Zapalam świeczkę, ląduję na kanapie z książką i filiżanką i momentalnie zamieniam się w angielską królową na włościach.
Ale żeby ten mój mały ceremoniał miał prawdziwie królewski sznyt, potrzebuję dwóch rzeczy (i nie, nie chodzi o pieski Corgie!). Po pierwsze: odpowiedniego dzbanka do herbaty. Po drugie: tej jednej, wyjątkowej mieszanki herbaty, która smakuje jak jesień i po którą zawsze sięgam, kiedy trawnik w moim ogrodzie zaczyna pokrywać się dywanem z liści. Zanim jednak zdradzę, co parzę w tym sezonie, zajmijmy się sprzętem. Oto 5 rodzajów dzbanków, które polecam. Z ręką na zaparzaczce!
Jestem osobą, która chłonie świat wszystkimi zmysłami. Co to ma wspólnego z herbatą? Wszystko, jeśli używasz szklanego dzbanka! To prawdziwa uczta dla podniebienia i oczu: widok ciemnych strużek aromatu, które delikatnie zabarwiają wrzątek, to spektakl, który mogłabym oglądać w zapętleniu. I cóż, właśnie to robię! To działa jak joga – wycisza i zatrzymuje.
Przynajmniej do momentu, gdy przypomnę sobie, że to cudo pomimo wykonania z wysokiej jakości szkła trzeba traktować z czułością i myć ręcznie. A osad z herbaty jest bardziej uparty niż kot, którego próbujesz zdjąć z klawiatury. Ale co tam, potraktujmy to jako medytację i trening uważności.
Moje osobiste polecenie? Trzymajcie filiżanki, bo oto przed wami dzbanek do herbaty New Norm od Audo Copenhagen. Zespół projektantów z Norm Architects z pewnością zaparzył porządną Darjeeling, bo kiedy patrzysz na to cudo, w głowie od razu słychać Freddiego Mercury'ego, który śpiewa: We Are The Champions. Zacznijmy jednak od początku – idealnie wyprofilowany uchwyt jest świetny. Chwytasz i wiesz, że nawet z zamkniętymi oczami i jedną ręką na plecach trafisz wrzątkiem do filiżanki. Sitko w postaci jajka, które wyciągasz na powierzchnię, by nie przeciągnąć naparu to pomysł na piątkę, ale prawdziwym arcydziełem jest dzióbek. Panie i panowie, tu na blat nie kapie nawet jedna kropla! To jest precyzja, której nie powstydziłby się Q, tworząc gadżety dla Jamesa Bonda. Ostatnia kropla zawsze trafia tam, gdzie jej miejsce. Mój faworyt, którego wyciągam zawsze, gdy przyjmuję gości, bo przy pojemności 1,5 l nie muszę co chwila biegać do kuchni!


Niezależnie od tego, czy wybierzesz szkło, stal czy kamionkę, nie zapomnij o tym, by postawić na dzbanek z zaparzaczem. Zintegrowana zaparzaczka w postaci stalowego sitka to zbawienie dla wszystkich, którzy cenią smak sypanej herbaty, a skoro czytasz ten artykuł to zakładam, że jesteś jedną z tych osób, której nie trzeba tłumaczyć przewagi liści nad torebkami. Idealnie spasowanie stalowe sitko, które jest strażnikiem najdrobniejszych fusów rooibosa to must have, a skoro jesteśmy przy sitku, mam tylko jedno pytanie do marki Viva Scandinavia - kto wam to tak genialnie zrobił?!


Osobiście uważam, że wrzucanie do dzbanka torebek herbaty to barbarzyństwo, ale jeśli nie pochodzisz z rodziny królewskiej lub nie jesteś Instagramerką z milionowymi zasięgami, możesz podjąć ryzyko i wprowadzić ten proceder w swojej kuchni. Nie oceniam, ale wiedz, że gdzieś na świecie mała porcelanowa filiżanka płacze za każdym razem, gdy w dzbanku na herbatę ląduje herbata w torebce (chyba, że to torebki piramidki, wtedy królowa i szalony kapelusznik uśmiechają się szeroko!).
Niech pierwsza rzuci kamieniem ta z nas, która nie ma w czeluściach swoich kuchennych szafek porcelanowego dzbanka do herbaty. To klasyk i najlepszy trigger nostalgii - uczucia, którego potrzebujemy czasami niczym powietrza! Porcelanowy dzbanek do herbaty ozdobiony kolorowymi kwiatuszkami sprawdzi się doskonale nie tylko w klasycznej lub rustykalnej kuchni, ale także podczas wieczoru z filmem Holiday czy serialem Broadchurch.


Nie ma bowiem lepszego teleportera na angielską wieś niż porcelanowy czajniczek z bawełnianym ocieplaczem (taki ocieplacz kupiłam już wszystkim ciociom i babciom w mojej rodzinie pod choinkę i wszystkie go kochają!). Ten gruby, bawełniany kubrak na dzbanek to brytyjski wynalazek na miarę silnika parowego. Wygląda jak czapka krasnala, ale działa, a herbata pozostaje gorąca na tyle długo, byś zdążył rozwiązać zagadkę kryminalną razem z bohaterami serialu.


Dzbanek do herbaty z czarnej kamionki (najlepiej z bambusową rączką) to akcesorium dla tych, którzy picie herbaty traktują jak coś poważniejszego niż przelotny romans czy one cup stand. Za sprawą takiego dzbanka, pięknej tacy i czarki na herbatę możesz w 5 minut (bo tyle maksymalnie potrzebujesz żeby zaparzyć perfekcyjną herbatę) przenieść się do Japonii, gdzie rytuał picia herbaty jest filozofią życia, sztuką i ceremonią. Taki dzbanek to także niezbędny element wyposażenia wnętrz w stylu japandi, doskonale pasujący do skandynawskiej stylistyki, łączącej naturalne materiały z japońskim minimalizmem i filozofią zen.
Jeśli od dzbanka z kamionki wolisz żeliwny dzbanek do herbaty, prawdopodobnie uważasz, że dobra herbata to gorąca herbata. I słusznie! Pamiętaj jednak o wykupieniu karnetu na siłownię, gdyż serwowanie herbaty za pomocą żeliwnego dzbanka wymaga silnego przedramienia i mocnego nadgarstka.
Mój faworyt w tej kategorii stylistycznej? Dzbanek do herbaty Nordic Kitchen od Eva Solo z sitkiem tak gęstym, że mogłoby pracować jako bramkarz w klubie dla VIP-ów. Żaden nieproszony gość nie przejdzie, a dzbanek wygląda tak dobrze, że masz ochotę postawić go w salonie jako eksponat. A byłoby szkoda, bo robi najlepszą herbatę w mieście.


And last but not least! Nie byłabym sobą gdybym nie zaproponowała Wam designerskiego dzbanka do herbaty, bo czasami nie chodzi tylko o to, żeby ugasić pragnienie, albo się rozgrzać. Czasami chodzi też o to, by otaczać się pięknymi przedmiotami. Móc pogłaskać czule swój dzbanek jak dawno niewidzianego przyjaciela, postawić go na parapecie, tak żeby sąsiedzi widzieli i nakarmić zmysły jeszcze przed pierwszym łykiem.
Nasze designerskie, zaprojektowane z czułością dzbanki o wyrafinowanych, zaoblonych lub futurystycznych liniach, wykonane ze stali lub kolorowego szkła to małe dzieła sztuki użytkowej, które osłodzą waszą codzienność swoją niemą, ale jakże znaczącą obecnością.
Miłośnicy herbaty, nie bójcie się! Ich designerzy odrobili pracę domową zarówno z ergonomii, jak i z fizyki płynów. Te dzióbki to majstersztyk, uchwyty to przedłużenie Twojej ręki, zaparzacze to forteca, a pierwsze wrażenie… no cóż czasami to właśnie to, co w życiu liczy się najbardziej. Gdyby Steve Jobs projektował dzbanki do herbaty, wyglądałyby właśnie tak.


Oficjalnie ogłaszam koniec poszukiwań dzbanka idealnego. Można zamykać Internet i nastawiać wodę. Ale chwila! Miałam jeszcze podzielić się z Wami moimi ulubionymi mieszankami, które mówią ‘rozsiądź się w jesieni’, a w pakiecie - zamiast obowiązkowego ciastka do herbaty, mam jeszcze 2 typy produktów, obok których żaden miłośnik herbaty nie przejdzie obojętnie. Gotowi?


93,42 zł109,90 zł
AdHoc
Wysyłka do 3 dni roboczych

