W 2026 roku obchodzimy 100-lecie urodzin Vernera Pantona. To właśnie on wprowadził do prostych wnętrz neonowe kolory, futurystyczne formy i radosną wyobraźnię. Jego ikoniczne projekty wciąż inspirują designerów na całym świecie, a setna rocznica urodzin artysty to doskonała okazja, by przypomnieć sobie jego rewolucyjne dziedzictwo.
Rok 2026 to w świecie designu data absolutnie przełomowa. Dokładnie 100 lat temu, 13 lutego 1926 roku w miejscowości Gamtofte na duńskiej wyspie Fionia, urodził się Verner Panton – człowiek, który postanowił zerwać z bezpieczną, beżowo-drewnianą estetyką Skandynawii, i wprowadzić do wnętrz falę nasyconych barw i futurystycznych form.
W latach 60. XX wieku świat designu mówi jednym głosem – stonowanym, drewnianym, organicznym. A wtedy pojawia się Duńczyk z walizką pełną pomarańczowego plastiku i wizją wnętrz przypominających wnętrze statku kosmicznego. „Głównym celem mojej pracy jest sprowokowanie ludzi do użycia wyobraźni” – powtarzał Panton, i traktował to zupełnie serio.
Panton nie był typowym skandynawskim architektem. Był buntownikiem, wizjonerem, a przede wszystkim – człowiekiem, który wierzył, że przestrzeń może i powinna być radosna. Z okazji jego setnych urodzin największe muzea świata i czołowe marki wnętrzarskie, takie jak Louis Poulsen, Montana czy Vitra, przygotowały spektakularne premiery i wystawy.
Odkryj to niezwykłe dziedzictwo i poznaj ikony, które – mimo upływu dekad – wciąż definiują nowoczesne wnętrza.


Początki kariery Pantona były nierozerwalnie związane z gigantami designu, ale też z buntem przeciwko nim. W latach 1950–1952 terminował u samego Arne Jacobsena, legendarnego twórcy fotela Egg, pracując m.in. przy projekcie słynnego krzesła „Ant". Dla młodego Pantona była to nieoceniona szkoła rzemiosła i proporcji, ale też źródło głębokiej frustracji.
Jacobsen, choć mistrz formy, był dla Pantona zbyt… bezpieczny. Zbyt przywiązany do naturalnych materiałów, zbyt wierny duńskiej tradycji. Panton czuł się duszony przez wszechobecne w Danii drewno i tę czystą, niemal ascetyczną estetykę. Marzył o czymś więcej – o przestrzeniach, które nie uspokajają, ale ekscytują. O kolorach, które nie towarzyszą, ale prowadzą.
I wtedy podjął decyzję, która idealnie oddaje jego charakter. Zamiast wynająć biuro w Kopenhadze i czekać na zlecenia, Panton przerobił furgonetkę Volkswagena na mobilne studio projektowe i ruszył w podróż po Europie. Przez kilka lat żył na kołach, zatrzymując się w Paryżu, Mediolanie, Zurychu – wszędzie tam, gdzie designerska awangarda żyła pełnią życia. Chłonął międzynarodowe trendy, nawiązywał kontakty, szkicował w kawiarniach i hotelowych pokojach.
Ta otwartość na świat – fizyczna i mentalna – uczyniła go projektantem bez granic. Jego projekty nie były już tylko meblami. Były „narzędziami do budowania nastroju”, jak sam to określał. Były manifestem przekonania, że design może – i powinien – zmieniać sposób, w jaki żyjemy.
Dla Pantona kolor nigdy nie był tylko dekoracją – był funkcją, narzędziem, językiem. Jego słynne motto brzmi: „Wygodniej siedzi się na kolorze, który się lubi”. Wierzył głęboko, że barwy mają moc zmieniania nastroju, temperatury wnętrza i ludzkich emocji, a ich wybór powinien być „świadomą decyzją", nie przypadkiem czy kompromisem.
W latach 60. i 70., gdy większość architektów myślała o wnętrzach jako o zestawie pojedynczych obiektów, Panton projektował całe krajobrazy – tzw. Gesamtkunstwerk – gdzie podłogi, ściany i sufity zlewały się w jedną, psychodeliczną całość. Jego instalacje były totalne: nie można było wybrać tylko fotela Pantona i postawić go w beżowym salonie. Trzeba było przyjąć całą filozofię, całą wizję. Najlepszym tego przykładem były legendarne instalacje na statkach pasażerskich linii Visiona (1968-1970). Panton stworzył tam przestrzenie, które wyglądały jak wnętrze snu – albo bardzo dobrego, albo... bardzo dziwnego, w zależności od nastawienia. Fantasy Landscape, jedna z najsłynniejszych aranżacji, to czerwona jaskinia pełna organicznych form, gdzie granica między ścianą a siedziskiem znikała, a odbiorca sam stawał się częścią instalacji.
Podobnie rewolucyjny był wystrój wydawnictwa Spiegel w Hamburgu (1969), gdzie Panton zastosował intensywną paletę pomarańczy, czerwieni i fioletu w przestrzeni biurowej. W czasach, gdy biura były szare i nudne, to był akt prawdziwej odwagi. A może szaleństwa? Dla Pantona te dwa słowa często znaczyły to samo.
Co fascynujące, za tą eksplozją kolorów kryła się precyzyjna teoria. Panton spędził lata na badaniu psychologii barw, analizując ich wpływ na nasze samopoczucie. Każda kombinacja była przemyślana: pomarańcz dodawał energii, niebieski chłodził przestrzeń, czerwień tworzyła intymność.
Jego sławna mapa kolorów to nie była paleta designera – to była mapa emocjonalna. Panton wierzył, że można projektować nie tylko formy, ale i samopoczucie.
Przeczytaj więcej o designie, który jest jak zastrzyk dopaminy: Dopamine Decor: to wnętrze daje radość.

Panton stworzył setki projektów – od lamp po całe wnętrza – ale kilka z nich na zawsze zmieniło oblicze współczesnego designu. To nie są po prostu meble czy obiekty. To manifesty wizji, w której forma spotyka się z emocją, a funkcja z wyobraźnią.
Poznaj dwie ikony, które najlepiej oddają ducha twórczości duńskiego projektanta: lampie, która zamieniła światło w rzeźbę, oraz systemowi mebli, który udowodnił, że industrializm może być elegancki.
Wśród wielu projektów Pantona, współpraca z marką Louis Poulsen zaowocowała powstaniem w 1971 roku jednej z najbardziej rozpoznawalnych lamp na świecie – Panthelli. A jej historia zaczyna się od przyjaźni.
Poul Henningsen, legendarny duński projektant oświetlenia (twórca serii lamp PH), był mentorem i przyjacielem Pantona. To Henningsen nauczył młodego buntownika, że światło to nie tylko funkcja – to nastrój, intymność, emocja. Że dobra lampa nie oślepia, ale otula. Panthella była hołdem dla tych lekcji.
Panton marzył o lampie, w której zarówno podstawa, jak i klosz, będą pełniły funkcję reflektora – emitując miękkie, nieoślepiające światło rozproszone równomiernie we wszystkich kierunkach. Grzybowaty kształt nie był przypadkowy: to była precyzyjna geometria, która zamieniała zwykłą lampę w świetlną rzeźbę. Panthella nie oświetla pokoju – ona tworzy atmosferę.
Najbardziej radykalne były jednak kolory. Podczas gdy Louis Poulsen produkował głównie białe lampy, Panton domagał się opalowych odcieni: pomarańczowego, czerwonego, brązowego, zielonego. Dla niego Panthella miała być nie tylko funkcjonalna – miała być manifestem, okrzykiem radości.
I tak się stało. Panthella pojawiła się w niezliczonych filmach, magazynach, domach projektantów na całym świecie. Dziś, ponad 50 lat później, wciąż wygląda jak z przyszłości.
Z okazji stulecia urodzin Pantona, Louis Poulsen wprowadził na rynek właśnie te oryginalne, opalowe kolory z lat 70. – Opal Orange, Opal Red, Opal Brown oraz Opal Green. To edycja limitowana The Originals, która wraca do korzeni, do pierwotnej wizji mistrza.
A dla miłośników minimalizmu dostępna jest także współczesna wersja Panthella V3 (w rozmiarach 160 i 250), która łączy klasyczną formę z nowoczesnymi systemami LED i bezprzewodowym ładowaniem.


Choć Panton kojarzony jest przede wszystkim z obłymi kształtami i plastikiem w żywych kolorach, jego geniusz objawiał się także w zupełnie innym języku – surowym, industrialnym, geometrycznym.
System Panton Wire, zaprojektowany w 1971 roku dla firmy Montana, narodził się z wieloletniej przyjaźni z Peterem J. Lassenem, założycielem marki. Lassen i Panton mieli podobne podejście do designu: obaj wierzyli w modułowość, funkcjonalność i uniwersalność. A dodatkowo obaj nienawidzili sztywnych kategorii.
Panton Wire to kolekcja mebli wykonanych z giętego drutu – chromowanego lub lakierowanego – które można łączyć w niemal nieskończonych kombinacjach. To definicja funkcjonalnego paradoksu: surowe, a zarazem eleganckie; industrialne, a zarazem wizualnie lekkie. Może być stolikiem pomocniczym, wiszącą półką, ścianką działową w lofcie – wszystkim, czym chcesz.
Co ciekawe, ten system powstał w tym samym czasie, co najbardziej psychodeliczne instalacje Pantona. Dla niego nie było sprzeczności między organicznym plastikiem a geometrycznym drutem. Był przekonany, że dobry design to design elastyczny – dostosowany nie do jednego stylu, ale do indywidualnych potrzeb.
Z okazji rocznicy Montana poszerza ofertę Panton Wire o nowe, kompaktowe moduły i kolory inspirowane paletą mistrza: Snow, Black, Monarch, Pine, Black Red czy Rosehip. To hołd dla wizji człowieka, który potrafił łączyć ze sobą eklektyczne inspiracje.


Setna rocznica urodzin to moment, w którym świat designu zatrzymuje się, by oddać hołd jednemu z największych wizjonerów XX wieku. Odkryj, co najważniejsi partnerzy Pantona przygotowali na ten wyjątkowy rok:
Szwajcarska marka Vitra zapowiedziała limitowaną edycję słynnego Panton Chair – pierwszego krzesła na świecie wykonanego z jednego kawałka plastiku (1967). Co ciekawe, ostateczne kolory edycji 2026 – Bold Orange, Flash Red, Electric Blue i Bright Turquoise – zostały wybrane w drodze publicznego głosowania. To demokratyczne podejście do designu byłoby Pantonowi bliskie: zawsze wierzył, że design powinien należeć do ludzi, nie do muzeów.
Ale prawdziwą sensacją jest premiera jubileuszowej edycji fotela Heart Cone Chair w wersji dwukolorowej (duo-tone), która debiutuje dokładnie w dniu urodzin – 13 lutego 2026. Fotel został tapicerowany tkaniną Kvadrat Divina w dwóch odcieniach niebieskiego, co podkreśla jego rzeźbiarską, geometryczną formę. Heart Cone to jeden z najbardziej spektakularnych projektów Pantona – krzesło, które wygląda jak stalowy kwiat albo... futurystyczny tron, w zależności od kąta patrzenia.
Marka &Tradition świętuje, wprowadzając do kultowej serii lamp Flowerpot nowe kolory: Ivory, Zesty Orange i Steel Blue – oparte na psychologicznej mapie kolorów Pantona. Flowerpot, zaprojektowany w 1968 roku, to kwintesencja estetyki pop-art: dwie półkule tworzące kwiat, który świeci. Prosty, radosny, ikoniczny.
Do oferty dołącza także wznowiony Wire Stool oraz lampa Topan w wersji podłogowej i stołowej. Topan, z charakterystycznymi, poziomymi paskami perforowanego metalu. To kolejny przykład miłości Pantona do światła jako rzeźby.
Verpan, marka dedykowana wyłącznie dziedzictwu Pantona, uczci rocznicę wyjątkową kampanią wizualną przygotowaną przez fotografa Caspera Sejersena. Kampania dokumentuje sześć dekad twórczości mistrza – od wczesnych, drewnianych eksperymentów po futurystyczne plastikowe krajobrazy.
Dla prawdziwych fanów designu rok 2026 to okazja do odwiedzenia wystaw, które zdarzają się raz na sto lat. Oto miejsca, które powinny znaleźć się na waszej mapie:
Od maja 2026 wystawa Verner Panton: Form, Colour, Space zaprezentuje pełną rekonstrukcję legendarnej instalacji Fantasy Landscape z 1970 roku. To psychodeliczna jaskinia, w której podłoga staje się sufitem, a widzowie stają się częścią dzieła sztuki. Jeśli marzysz, żeby poczuć się jak w latach 70., w szczytowym momencie utopijnej wizji designu – to właśnie Twoja szansa.
Wystawa World of Colours (listopad 2026 – maj 2027) pozwoli zanurzyć się w utopijnym świecie plastiku i barw. Niemieckie muzeum obiecuje nie tylko pokaz projektów, ale pełną immersję sensoryczną – z muzyką, światłem i zapachami lat 60. i 70.
W rodzinnym regionie Pantona, na wyspie Fionia (Nordfyn), odbędzie się plenerowa wystawa sensoryczna opowiadająca o jego życiu. To hołd dla człowieka, który zawsze mówił, że „wyszedł z Danii, żeby móc do niej wrócić". Fionia to miejsce, gdzie wszystko się zaczęło – i miejsce, do którego Panton wracał myślami przez całe życie.
Warto odwiedzić Circus Building, którego wnętrza zostały niedawno odrestaurowane zgodnie z oryginalną, odważną kolorystyką Pantona z 1984 roku. To budynek, który żyje – mieszkają i pracują w nim ludzie – a mimo to wciąż wygląda jak instalacja artystyczna.
A jeśli chcesz poczuć się jak Panton, zatrzymaj się w kopenhaskim Hotelu Alexandra w apartamencie The Colour Vision Suite dedykowanym projektantowi. To pokój, w którym każdy szczegół – od lamp po tekstylia – nosi sygnaturę mistrza.
O pozostałych wystawach dowiesz się m.in. z oficjalnej strony designera, prowadzonej przez Verner Panton Design AG.


Sto lat od urodzin Vernera Pantona świat designu odkrywa go na nowo. A co najlepsze, jego wizja nie postarzała się ani o dzień. Wręcz przeciwnie – w czasach, gdy większość wnętrz wygląda tak samo (szarość, beton, minimalizm), Panton wraca jako manifest radości i odwagi.
Jego projekty to coś więcej niż meble. To zaproszenie do życia w kolorze, do łamania zasad, do używania wyobraźni. To przypomnienie, że przestrzeń, w której żyjemy, nie musi być tylko bezpieczna – może być inspirująca, prowokująca, żywa.
Panton nie chciał projektować dla muzeów. Chciał projektować dla ludzi, którzy mają odwagę być sobą. Dla tych, którzy wierzą, że życie jest za krótkie na beżowe ściany.
I dlatego jego ikony – lampy Panthella i Flowerpot, regały Montana Wire, krzesło Panton Chair – wciąż żyją. Nie jako relikty przeszłości, ale jako narzędzia do budowania lepszej, bardziej kolorowej przyszłości.
Minłęo sto lat. Ale kolorowy bunt Pantona trwa.


“Panthella is unique for many reasons, but especially so in how both shade and trumpet
shaped base serve as reflectors, a true testament to Verner Panton’s innovative mind”
– Monique Faber, Chief Design Officer, Louis Poulsen