Surowy minimalizm i funkcjonalność? To już było. Proste linie, gładkie powierzchnie i minimalistyczna paleta kolorów ustępują obecnie miejsca miękkim tkaninom, zaokrąglonym kształtom i ciepłym barwom, odpowiadając na potrzebę wyciszenia i poczucia komfortu we wnętrzach. Przytulność i wellness w projektowaniu to nowy trend, który zdaje się sięgać znacznie dalej niż skandynawska idea hygge.
Nowe technologie, ilość czasu jaki spędzamy przed ekranami, kult efektywności oraz szybkości, to codzienność, od której trudno uciec. W tej nowej rzeczywistości coraz częściej dostrzegamy potrzebę dbania o nasz dobrostan, szukamy sposobów i miejsc, by wyciszyć się i zwolnić.
Podążając za tą potrzebą, projektanci i architekci, coraz częściej proponują nam zaaranżowanie przestrzeni sprzyjających relaksowi, wyciszeniu oraz celebrowaniu codziennych przyjemności. Domy stają się nie tylko estetyczne i funkcjonalne, ale przede wszystkim komfortowe i przyjazne swoim użytkownikom. Trend na wellness we wnętrzach zyskuje coraz więcej zwolenników, tym bardziej, że nie brak w nim miejsca na naturę i autentyczność, które od dawna przyciągały fanów stylu Japandi.
Jak osiągnąć ten rodzaj przytulności, który sprawi, że wnętrza naszych domów i apartamentów staną się miękkie, ciepłe i otulające? Jak zadbać o nasz emocjonalny i cyfrowy dobrostan, bycie tu i teraz, bez wychodzenia z domu? Trend na przytulność szybko się nie skończy, dlatego zobacz, jak wprowadzić go do swojego wnętrza.
Wyobraź sobie, że wracasz do domu po długim dniu pracy, zakładasz ulubiony sweter lub dres i zanurzasz stopy w miękkim, wełnianym dywanie. Przeciągasz dłonią po oparciu tapicerowanej kanapy, która kusi otchłanią miękkich poduszek. Fotel w tkaninie boucle i ciepły, wełniany koc, już czekają byś zaparzył(a) sobie filiżankę ulubionej herbaty i zatopił(a) się w lekturze. W tle leci Twój ulubiony smooth jazzowy kawałek, z którym zawsze wyciszasz się i zanurzasz w dobrej energii swojego domu…
Brzmi jak wspaniały moment, prawda? Wysokojakościowe, miękkie tkaniny to podstawa aranżacji wnętrz w trendzie wellness. Poza sofą, fotelem czy pufem, a także dekoracyjnymi poduszkami, możesz także wprowadzić je do wnętrza pod postacią dobrej jakości wykładziny z długim włosem, małych dywaników w stylu shaggy, miękkich zasłon czy welurowych abażurów lamp stołowych.
Miękkość i przytulność jest nierozerwalnie związana z zaokrąglonymi kształtami. Obłości sprawiają, że przestrzeń wydaje się bardziej przyjazna, stąd w projektach coraz częściej pojawiają się zaoblone ranty, faliste kształty i łuki. Rezygnujemy z ostrych kątów na rzecz tego, co bezpieczne i miłe w dotyku.
W salonach królują okrągłe stoliki kawowe, sofy i fotele o miękkich, opływowych kształtach, szafki RTV o zaokrąglonych rogach. Lampy, doniczki, krzesła i fotele bazujące na eliptycznych formach, dopełniają wystrój, zachęcając użytkowników do sensorycznej interakcji.
20 847,00 zł
Audo Copenhagen
Wysyłka do 10 dni roboczych




Przytulne wnętrza mają za zadanie wyciszać nasze zmysły, dlatego kolorami szczególnie polecanymi przez projektantów tworzących przestrzenie w stylu wellness, są ciepłe barwy i kolory ziemi - beże, złamana biel, kremy, piaski, brązy, ciepłe szarości i zgaszone odcienie zieleni, takie jak szałwia czy oliwka.
Nie bez powodu kolorem roku 2025, według Instytutu Pantone, został ciepły brąz Mocha Mousse. W uzasadnieniu tego wyboru czytamy, że Mocha Mousse to uziemiający odcień, który odzwierciedla nasze zbiorowe pragnienie komfortu, stabilności i powrotu do tego, co znane. Ten wybór - szczególnie po latach, w których pierwsze skrzypce grały odważne, żywe kolory - to z jednej strony ukłon Instytutu w stronę barw ziemi i eleganckiej palety kolorów inspirowanej naturą, a jednocześnie propozycja, która stoi w jednej parze z trendem na relaksujące przestrzenie.
Szukając kolorów do swojej sypialni czy salonu, przyjrzyj się także innemu trendowi panującemu obecnie w aranżacji wnętrz - nurtowi określanemu jako “colour drenching”. Projektanci zachęcają do tworzenia pokoi ‘total colour’, czyli malowania ich w całości - łącznie z sufitem, futrynami, sztukaterią i innymi architektonicznymi elementami na jeden kolor. Takie zanurzenie w wybranym odcieniu, wejście w przestrzeń bez kontrastów i akcentów, wycisza zmysły równie szybko i skutecznie, jak filiżanka naparu z lawendy czy praktyka jogi nidry.


Ciepłe kolory wyglądają jeszcze przytulniej w odpowiednim świetle, które jest niezbędnym elementem tworzenia nastroju we wnętrzu. Oprawami, które najlepiej sprawdzają się w tej roli są oczywiście lampy stołowe. W ich przypadku nie działa zasada "less is more". Wręcz przeciwnie. Niezwykle modne jest obecnie oświetlanie całego domu za pomocą licznych, niewielkich lamp stojących - także tych przenośnych - rozproszonych po wszystkich zakątkach wnętrza i tworzących miękkie oazy światła. Lampy stołowe możesz zaaranżować na stoliku kawowym, komodzie, konsolce, parapecie, a nawet blacie kuchennym.
W przypadku lamp wiszących czy podłogowych, warto zaopatrzyć się w modele z wbudowanym ściemniaczem, dzięki któremu dostosujemy intensywność, a czasami także barwę światła, do pory dnia lub nastroju. Ważna jest także oczywiście odpowiednia temperatura barwowa światła, która w przepisie na relaksującą przestrzeń wynosi ok. 3300 Kelwinów.
Przytulność we wnętrzach ma swoje odbicie także w rodzaju wybieranych materiałów. Projektanci tworzący przestrzenie w duchu wellness, żegnają gładkie tafle, minimalistyczne, błyszczące powierzchnie i dodatki wykonane z lśniącego tworzywa. Oprócz miłych w dotyku, miękkich tkanin, zachęcają do wprowadzania do wnętrz naturalnych materiałów - takich jak kamień i drewno.
Naturalne piękno tworzywa - hipnotyzujące żłobienia, widoczne użylenie czy usłojenie, chropowate powierzchnie, a także nierówne krawędzie i naturalne skazy, dodają przestrzeni głębi i autentyczności, pozwalając jednocześnie ich użytkownikom poczuć harmonię i wyciszenie płynące z natury.
Kamienne stoliki kawowe i blaty kuchenne, drewniane podłogi, lampy, meble, okładziny ścian - wszystkie doskonale komponują się z ciepłymi kolorami ziemi i miękkimi tkaninami, zapraszając domowników, by w tym przyjaznym środowisku celebrowali codzienne, nawet te najprostsze czynności.


A skoro o celebracji codzienności mowa… Film Wima Wendersa “Perfect days” - jeden z hitów ostatnich lat i doskonały przykład kina w duchu slow, w prosty, a zarazem zachwycający sposób udowadnia, jak łatwo zamienić prozę życia w poezję. Bohater tego obsypanego nagrodami obrazu - zawsze uśmiechnięty, choć milczący Hirayama, dzień za dniem z taką sama pieczołowitością i w takiej samej kolejności, wykonuje rutynowe czynności, które za sprawą jego podejścia do życia, pasji i oddania zamieniają się w kojące, dające szczęście rytuały.
Proste, powtarzalne czynności, takie jak picie herbaty z ulubionej filiżanki, sobotnie śniadanie w łóżku, czy czytanie książki każdego wieczoru, pozwalają nam osadzić się w codziennym chaosie, redukując wewnętrzny niepokój. Są stałym, przewidywalnym punktem dnia, dając poczucie zakorzenienia i ukojenia. Warto zadbać o to, by tym rytuałom i chwilom towarzyszyły piękne przedmioty - design, który sprawia nam radość, którym chcemy się otaczać, którego chcemy dotykać.
Wygodna kanapa, miękki koc, świeca i serial. Stolik kawowy, ulubiony kubek, dzbanek do herbaty i książka. Taca śniadaniowa z piękną porcelaną, mlecznikiem i maselniczką z kolekcji projektu Marcela Wandersa, a do tego… ciepłe tosty z przepięknego tostera, którego używasz wyłącznie w weekendy, bo właśnie wtedy masz czas na cieszenie się powolnym rytmem długiego poranka. To inne, choć równie przyjemne oblicze komfortu.


Właśnie do takiego celebrowania i odnajdywania szczęścia i radości życia, zachęcają nas przytulne wnętrza. Pokoje urządzone z myślą o relaksie i celebracji przyjemnych chwil, czyli “cosy rooms” jak mówią o nich styliści czy ‘hyggehjørne’ - czyli kąciki, w których panuje atmosfera hygge, to zaproszenie do tego, byśmy zadbali o siebie w pędzącym świecie. Klimatyczne miejsca do czytania, pokoje do jogi i medytacji, sauna, ogród zimowy, a nawet wydzielona specjalnie w tym celu część salonu lub sypialni, mogą stać się azylem, do którego z przyjemnością będziemy wracać.
Trend na przytulne wnętrza jest właściwie antytrendem, bo zachęca do spowolnienia, oparcia się podążaniu za tym, co ulotne i zmienne i być może - paradoksalnie - właśnie z tego powodu, ma dużą szansę zamienić się z trendu w styl i zostać z nami na dłużej. Bo powrót do domu, który jest komfortowy, ciepły i przytulny może być niczym proustowska magdalenka - powrotem do dziecięcego poczucia bezpieczeństwa i poszukiwaniem straconego czasu…





