63 produkty
„Wszystko zaczęło się tam, w drodze, doświadczając tego, co świat ma do zaoferowania – kreatywności w jej najczystszej formie” – takimi słowami początki swojej historii opisuje holenderska marka Polspotten. W świecie współczesnego designu, zdominowanym często przez minimalistyczny rygor, chłodną geometrię i przewidywalne formy, amsterdamski brand jawi się jako barwny, niepokorny ptak.
Od niemal czterech dekad Polspotten udowadnia, że luksus i rzemiosło doskonale czują się w towarzystwie humoru, a ich życiową misją stało się proste, lecz rewolucyjne hasło: Add Play To Space (Wnieś zabawę do przestrzeni).
Historia Polspotten sięga 1986 roku. To wtedy Erik Pol, kierowany intuicją i wolnym duchem, zaczął przywozić do Amsterdamu hiszpańskie, terakotowe donice wprost w bagażniku swojego samochodu. Z tego nietypowego spotkania śródziemnomorskiej gliny z holenderską miłością do kwiatów narodził się biznes, który początkowo funkcjonował pod nazwą „Pols' Potten”.
Choć założyciel z czasem opuścił firmę, oddając stery w ręce takich wizjonerów jak Theo Grootendorst czy Jan Wolleswinkel, zakorzeniony na samym początku „duch ciągłego ruchu” pozostał nienaruszony. Marka przeszła spektakularną ewolucję – od małego biznesu importującego doniczki do globalnego gracza na rynku wyposażenia wnętrz. Dziś Polspotten rezygnuje z tradycyjnego podejścia, skraca dystans i przekształca codzienne przedmioty w fascynujące, pełne ekspresji manifesty. Postęp i łamanie konwencji są wpisane w ich DNA.
Większość z nas, podążając za regułami dorosłego życia napisanymi przez kogoś innego, zapomina o magii nieskrępowanej zabawy. Polspotten rzuca temu wyzwanie. Twórcy marki głośno przypominają, że zabawa jest kluczowa dla ludzkiego rozwoju – to ona pobudza wyobraźnię i napędza kreatywność.
„Eksplorujemy z entuzjazmem, projektujemy z humorem i tworzymy z ciekawością wiecznego ucznia” – deklaruje zespół. Projektowanie traktują jak grę, w której najwyższą wartością jest instynkt twórczy. Co ważne, ta beztroska idzie w parze z dojrzałą odpowiedzialnością. Polspotten kładzie ogromny nacisk na to, by ich działalność miała jak najmniejszy wpływ na środowisko naturalne. Szacunek dla rzemiosła, zrównoważony rozwój oraz budowanie długofalowych relacji z certyfikowanymi partnerami to filary, na których opiera się ta ekscentryczna estetyka.


Styl marki można opisać jako światowy w wyrazie, śmiały w konstrukcji i absolutnie nieprzejmujący się konwenansami. Aby go osiągnąć, Polspotten zaprasza do współpracy wybitnych artystów, którzy potrafią nadać wnętrzom zaskakujący rys.
Niezwykle głośnym echem odbiła się niedawna współpraca marki z legendarnym Rijksmuseum w Amsterdamie (podobnie jak w przypadku innej holenderskiej marki – &K Amsterdam). Kiedy muzeum zaprosiło Polspotten do stworzenia wspólnej kolekcji, nie chodziło o powielanie klasycznej, biało-niebieskiej ceramiki z Delft. Muzealnicy pragnęli koloru. Inspiracją stała się wystawa „W domu w XVII wieku”, obrazująca barwne, tętniące życiem domowe ognisko z czasów Rembrandta i Vermeera. Iskrą zapalną kolekcji był tzw. Talerz Madonny (Madonna Plate), mieniący się odcieniami zieleni, ochry i pomarańczu. Polspotten zaadaptowało tę majolikową paletę, tworząc energetyczną kolekcję – od kubków z lusterkami, przez wazony w kształcie ptaków, aż po specjalne edycje świeczników. To idealny dowód na to, jak marka potrafi zagrać z historią i tchnąć w nią współczesne życie.
W portfolio brandu błyszczą też inne wielkie nazwiska:
Pascal Smelik: Projektant zafascynowany deformacją i organicznymi procesami. To on stoi za stworzeniem kultowej, płynnej formy świecznika Drip, która imituje kapiący wosk.
Norman Trapman: Twórca, który potrafi przekształcić tradycyjne motywy w ikony nowoczesności, czego najlepszym przykładem jest jego spektakularna seria wazonów Coral.
Zamiast zwykłego katalogu produktów, Polspotten stworzyło swoją własną Rodzinę Przedmiotów. Każdy z tych obiektów ma własny, unikalny charakter:
Aunty (Auntie): Kolekcja mebli i siedzisk, która urzeka domowym ciepłem, a zarazem bezkompromisowym, nowoczesnym designem.
Grandpa: Seria porcelany (kubki, spodki), która uwielbia „żonglować” konwencją. Choć to dystyngowany dżentelmen z eleganckimi, złotymi wykończeniami, bije od niego młodzieńcza radość życia. Idealny kompan do popołudniowej herbaty.
Zig Zag: Dynamiczny, pełen młodzieńczej energii obiekt. W jednej chwili jest stołkiem, w drugiej stolikiem pomocniczym lub postumentem. Jego błyszcząca, lakierowana powłoka występuje w spektrum soczystych kolorów.
Drip: Prawdziwa drama queen wykonana z platerowanego aluminium. Jej nieregularne, spływające ramiona przyciągają wzrok w każdym salonie.
Coral: Modnisia w tej rodzinie. Inspirowana XVII-wiecznymi wazonami na tulipany (które w czasach tulipanomanii kosztowały więcej niż dom), dziś, dzięki projektowi Trapmana, pozwala na tworzenie spektakularnych, kwiatowych aranżacji.
Beads, Henry, Steps, Tip Tap: To kolejne ikony marki – wazony, świeczniki i akcesoria, z których każde wnosi do wnętrza element zaskoczenia, trójwymiarowości i zabawy geometrią.
Polspotten udowadnia, że dom nie musi być muzeum perfekcji. Może – a nawet powinien – być placem zabaw dla naszej wyobraźni. Poprzez odważne kompozycje i nieprzewidywalne kolory, ta amsterdamska marka uczy nas na nowo, jak cieszyć się przestrzenią, w której żyjemy.
Co to za firma Polspotten?
Polspotten to holenderska marka wnętrzarska z siedzibą w Amsterdamie, założona w 1986 roku. Słynie z odważnego, zabawnego i niekonwencjonalnego podejścia do projektowania mebli, oświetlenia oraz akcesoriów domowych (takich jak wazony, świeczniki czy naczynia). Łącząc tradycyjne rzemiosło z humorem i wyrazistymi kolorami, firma przekształca codzienne przedmioty w unikalne dzieła sztuki. Ich misją jest wnoszenie radości i kreatywnej energii do wnętrz przy jednoczesnym dbaniu o zrównoważony rozwój i ekologię.
Kto jest założycielem POLSPOTTEN?
Marka została założona w 1986 roku przez Erika Pola. Wszystko zaczęło się bardzo skromnie – od importowania i sprzedaży glinianych potów (donic) z Hiszpanii, które założyciel przewoził w bagażniku samochodu (stąd pierwotna nazwa firmy „Pol's Potten”). Po odejściu Erika Pola z firmy, markę z sukcesem rozwijali Theo Grootendorst oraz Jan Wolleswinkel, przekształcając ją z lokalnego biznesu w globalną markę rozpoznawalną na całym świecie.