Miękkość wraca do łask i nie jest to chwilowa moda. W świecie zdominowanym przez pośpiech, ekrany i nadmiar bodźców coraz wyraźniej tęsknimy za wnętrzami, które nie tylko dobrze wyglądają, ale realnie poprawiają samopoczucie. Stąd rosnąca popularność chubby i chunky style - estetyk opartych na obłości, przeskalowaniu i zmysłowym komforcie. To design, który działa na ciało i emocje: uspokaja, otula, daje poczucie bezpieczeństwa.
Miękkość wraca do łask - i nie jest to chwilowa moda. W świecie zdominowanym przez pośpiech, ekrany i nadmiar bodźców coraz wyraźniej tęsknimy za wnętrzami, które nie tylko dobrze wyglądają, ale realnie poprawiają samopoczucie (pisaliśmy już o tym w artykule poświęconym komfortowym wnętrzom tutaj). Stąd rosnąca popularność chubby i chunky style - estetyk opartych na obłości, przeskalowaniu i zmysłowym komforcie. To design, który działa na ciało i emocje: uspokaja, otula, daje poczucie bezpieczeństwa.
Choć oba nurty często wrzucane są do jednego worka, różnią się charakterem i temperamentem. W tym artykule przyglądam się im z bliska, tłumaczę dlaczego tak silnie na nas działają i jak wprowadzać je do wnętrz świadomie, bez chaosu i bez przypadkowych decyzji.
Coraz częściej w świecie designu mówi się o projektowaniu, które działa jak zastrzyk dobrego nastroju - wcześniej dopamine design i colour drenching, dziś coraz wyraźniej chubby i chunky style we wnętrzach. Skąd bierze się popularność tych trendów? Wnętrza pełne odważnych kształtów, nasyconych kolorów i nietypowych proporcji to nie kaprys stylistów, lecz wyraz autentycznej potrzeby radości i bogactwa sensorycznego w naszych domach.




W trendach spotkasz określenia chunky (masywny), chubby (pulchny, „przy kości”) czy plump design (pękaty). Wszystkie celebrują obłości i przeskalowanie oraz rezygnują z ostrych kantów. Różnica tkwi jednak w charakterze formy. Warto więc od razu postawić granicę: chubby i chunky to nie to samo. Mają wspólną bazę (obłości, miękkość form, brak ostrych krawędzi), ale różnią się temperamentem.
Chubby jest bardziej radosny, „pulchny”, figlarny, kolorowy – bliżej mu do dopaminowej przyjemności.
Chunky jest bardziej masywny, „konkretny”, cięższy wizualnie – często spokojniejszy i monumentalny.
Zanim przejdziemy do szczegółów przyjrzyjmy się podstawowym cechom obu tych styli:
obłe, pulchne, miękkie formy o „pękatym” charakterze
rzeźbiarskie bryły przypominające formy ulepione z plasteliny
wyraźna zabawa proporcją i lekkie przerysowanie kształtów
częste użycie koloru: pastele, bordo, rudości, masło, pistacja
połysk i szkliwo (szczególnie w ceramice i dodatkach)
estetyka bliska dopamine design – radość, lekkość, przyjemność
miękkie materiały: bouclé, welur, plusz, tkaniny o głębokiej fakturze
dodatki, które „robią wnętrze” nawet bez funkcji (np. wazon bez kwiatów)
przyjazny, figlarny charakter – design, który wywołuje uśmiech
skupienie na zmysłach i emocjach, nie na rygorze formy
masywne, cięższe wizualnie bryły o spokojnym charakterze
przeskalowane formy o wyraźnej wadze i stabilności
grube blaty, szerokie podstawy, solidne konstrukcje
mniejszy nacisk na kolor, większy na materiał i strukturę
naturalne materiały: drewno, kamień, ceramika, żywica
wyraźna „mięsistość” form, ale bez figlarności
brak ostrych krawędzi, ale bardziej zwarta, monumentalna forma
estetyka uziemiająca, kojąca, dająca poczucie bezpieczeństwa
meble i dodatki budujące trwałość i wizualną równowagę
design „na lata”, a nie sezonowy akcent
To ważne rozróżnienie, bo dzięki temu możesz zdecydować, czy chcesz zaprosić do swojego domu dopaminową radość (chubby), czy uziemiający spokój (chunky) - możesz też stworzyć miks, ale wybrany świadomie.
Ludzkie mózgi są psychologicznie „zaprogramowane” na preferowanie łagodnych, zaokrąglonych form – nasza podświadomość kojarzy je z bezpieczeństwem, spokojem i naturą. Z kolei ostre, kanciaste kształty mogą wywoływać podszytą niepokojem czujność, sygnalizując potencjalne zagrożenie.
Krzywizny działają na nas jak ciepłe światło o zachodzie słońca: uspokajają i przyciągają. Badania pokazują, że obłe kształty zmniejszają stres wizualny i aktywują ośrodki nagrody w mózgu. Brak ostrych krawędzi to dla naszej psychiki harmonia i ukojenie.
Dlatego sofy bez widocznych nóżek, grubo plecione tkaniny czy pękate wazony nie tylko cieszą oko – one realnie obniżają napięcie, pomagają zregenerować uwagę po godzinach spędzonych przed ekranem i tworzą przestrzeń, z której nie chce się wychodzić.
W świecie zdominowanym przez cyfrowe bodźce projektanci coraz chętniej sięgają po elementy angażujące dotyk i inne zmysły. Dopamine design, chubby i chunky style to odpowiedź na potrzebę tworzenia wnętrz, które nie tylko dobrze wyglądają, ale realnie poprawiają samopoczucie.
Projektanci „grają” z naszym zmysłem dotyku i percepcją, tworząc formy, które można nazwać terapią dla zmysłów. Przytulna faktura pluszu, zaokrąglone oparcie fotela obejmujące plecy, ciepły ciężar grubej ceramiki w dłoni – to wszystko buduje emocjonalną więź z przestrzenią.
Styl chunky daje poczucie stabilności i uziemienia. Styl chubby wnosi więcej radości, miękkości i wizualnej lekkości. Oba podejścia nie wykluczają się - często współistnieją w jednym wnętrzu, uzupełniając się nawzajem.




Tu nie chodzi tylko o kształt, ale i o to, co czujemy pod palcami. Styl chubby kocha tkaniny z „głębią” – plusze, welury, miękkie welwety czy kultową już tkaninę bouclé, która podbiła świat designu właśnie dzięki swemu przytulnemu charakterowi. Tkaniny te tworzą we wnętrzu miękką, otulającą i bezpieczną atmosferę.
Do tego dochodzą spektakularne chunky knits, czyli koce z grubo plecionej czesankowej wełny, które aż się proszą, by się nimi otulić w chłodny wieczór. Mięsiste dywany o wysokim runie, zasłony z ciężkiego weluru czy poduchy z futerkowym włosiem – wszystkie te bogate faktury wzmacniają odczucie miękkości przestrzeni. W stylu chubby dotyk jest równie ważny jak wzrok, a może nawet ważniejszy.
To dobra wiadomość: żeby „złapać” chubby klimat, nie musisz od razu zmieniać całej sofy. Czasem wystarczy jeden mocny, "dotykowy" akcent: poduchy, pled z materiału o wyraźnej, mięsistej strukturze albo dywan.
Chubby kocha tkaniny, które chce się dotykać: bouclé, plusze, welury, miękkie welwety. Grube, pętelkowe faktury budują przytulną, otulającą atmosferę. Do tego dochodzą mięsiste dywany o wysokim runie, poduchy z futerkowym włosiem i tekstylia, które wizualnie mają „objętość”.
Chunky operuje fakturą inaczej: grube sploty (chunky knits), cięższe tkaniny tapicerskie, naturalne drewno, kamień, ceramika czy żywica. Tu ważniejsze jest wrażenie solidności i trwałości niż figlarność.




Co ważne, mimo wyrazistego charakteru, zarówno chunky, jak i chubby są zaskakująco uniwersalne. Jeden dobrze dobrany element może odmienić charakter pokoju, wprowadzając tzw. soft statement – miękką dominującą formę, która nie przytłacza, ale nadaje ton. Przy tym oba style pozostają praktyczne: hojnie wymiarowane sofy i fotele są nie tylko rzeźbami do podziwiania, ale przede wszystkim powstały z myślą o komforcie codziennego życia. Jak przekłada się ta filozofia na konkretne elementy wystroju?
Meble wypoczynkowe to fundament tego stylu.
Sofy i fotele w estetyce chunky są masywne, często nisko osadzone – prawie „wylane” na podłodze. Chunky to „osiadłe” bryły: nisko osadzone, bez widocznych nóżek, szerokie, stabilne. Bryła jest bardziej zwarta, cięższa wizualnie, często w spokojniejszych barwach. Meble te mają obłe oparcia i podłokietniki, które płynnie przechodzą w siedziska, przez co bryła mebla wygląda jak jedna ciągła chmura. Choć zajmują sporo miejsca i robią ogromne wrażenie wizualne, absolutnie nie są toporne. Wręcz przeciwnie – zapraszają, by się w nich zanurzyć całym sobą. Chunky działa jak kotwica wnętrza - daje wrażenie, że wszystko jest na swoim miejscu. To komfort bardziej uziemiający niż figlarny.


Chubby w meblach wypoczynkowych to forma bardziej „pulchna” niż monumentalna: obłe podłokietniki, pękate bryły, czasem wręcz „nadmuchane” proporcje. Chubby lubi kolor: borda, masło, pistacja, rudości, pastele. Często pojawia się też połysk w detalach lub mocniejsza, dopaminowa paleta. To meble, które wnoszą do wnętrza radość i lekkość, nawet jeśli są duże. Odważne kolory dodatkowo podkreślają ich miękką formę i czynią z nich nowoczesne domowe rzeźby. W salonach takie „osiadłe” kanapy i fotele często stają się centralnym punktem aranżacji. Trend ten idzie wyraźnie w kierunku oversize – meble muszą być rozłożyste, a „przeskalowane” siedziska dominują przestrzeń.
Prognozy na 2026 zapowiadają, że wielkie, obłe sofy i fotele przejmą wnętrza, stając się nie tylko miejscem do siedzenia, ale i deklaracją stylu: formą użytkowej rzeźby w pokoju. Co ważne, przy tym całym rozmachu nacisk wciąż kładzie się na komfort – te wielkie kanapy nie są tylko do podziwiania, one służą ciału. Wystarczy kilka miękkich poduch i odpowiednie ustawienie, by ogromny narożnik stał się najbardziej ukochanym miejscem w domu.
Mała praktyczna uwaga: meble w stylu chubbu i chunky najlepiej „wybrzmiewają”, gdy dasz im trochę przestrzeni. To nie jest trend, który lubi ściskanie wszystkich brył na raz - najlepiej działa, gdy w pokoju jest jeden wyrazisty bohater.
Stoliki kawowe przybierają formę ciężkich brył – często są to walce, sześciany czy niskie prostopadłościany o zaokrąglonych krawędziach. Nogi stołów jadalnianych są grube i mocne, czasem tak szerokie jak połowa blatu. Całość sprawia wrażenie solidności i trwałości. To meble, których nie boisz się dotknąć czy intensywnie użytkować – emanują stabilnością niczym głazy w krajobrazie domu.
Jednocześnie projektanci dbają o to, by te bryły nie przytłaczały. Często pojawia się element zabawy proporcjami (np. bardzo szeroka, pękata noga i stosunkowo cienki, zaokrąglony blat) - to dodaje lekkości optycznej.
Ważne są też materiały: naturalne drewno o wyrazistym usłojeniu, kamień o zaoblonych krawędziach, ceramika czy żywica. Wszystko to dodaje wnętrzu przyjemnej wizualnej wagi – czujemy, że otaczają nas przedmioty trwałe, „uziemiające” przestrzeń. Taki solidny stolik czy konsola to przeciwieństwo filigranowych mebli z minionych lat; to raczej gościnny kompan, przy którym można usiąść, oprzeć kubek herbaty i poczuć, że jest się „na swoim miejscu”.
Dobrze też pamiętać, że to „uziemienie” działa świetnie w duecie z miękkimi tekstyliami - masywny stolik i puszysty dywan to szybki przepis na chubby klimat.
Stoliki w stylu chubby: przerysowanie i miękkie linie. Chubby w stolikach to zabawa proporcją. Nie ma tu miejsca na delikatne, ażurowe nóżki i kruche formy: pękata noga, obłe krawędzie, czasem połysk, lakier, ceramika. Zamiast „architektonicznej” konstrukcji pojawia się rzeźbiarska bryła, która ma w sobie coś lekkiego i humorystycznego. Te stoliki często działają jako dekoracyjny akcent - nawet zanim położysz na nich książkę.
Stoliki w stylu chunky: solidny konkret i wizualna waga. Styl chunky ma na celu stworzenie wrażenia „grubości” i wizualnej ciężkości, ale jednocześnie przyjazności. To przeciwieństwo filigranowych mebli - ma być „na lata” i budować w domu poczucie spokoju. Chunky to walce, sześciany, niskie bryły o dużej masie: grube blaty, szerokie podstawy, kamień, drewno o mocnym usłojeniu, żywica.




Trend na chubby i chunky design odmienił także drobniejsze elementy wystroju.
Chunky w dodatkach to pogrubione ścianki, solidność, grube ranty, przedmioty które wyraźnie czuć w dłoni. Chunky ceramics – czyli ceramika o celowo pogrubionych ściankach i obłych kształtach już od kilku lat robi furorę. Skąd wiadomo, że trzymasz w ręku kubek w stylu chunky? Jest cięższy, grubszy, jego brzeg jest obły i przyjemnie tępy – aż chce się go objąć dłońmi. Tu nie chodzi o błysk i żart, a bardziej o „konkret”: przedmiot ma wyglądać na trwały i dobrze wykonany.
W dodatkach w stylu chubby królują natomiast przerysowania, połysk i kolor. Ceramiczne wazony czy świeczniki w tej estetyce pokryte są często błyszczącym szkliwieniem. Gładka, lustrzana powierzchnia pięknie odbija światło, dodając bryle jeszcze więcej „soczystości”. Ceramiczne i szklane dodatki w stylu chubby często mają świadomie przerysowane proporcje (np. mały otwór i wielki, obły „brzuch” albo zabawnie nadmierne ucho w filiżance), co nadaje im figlarny charakter. Pękate wazony o nieregularnych, organicznych formach zdobią komody i stoły nawet bez kwiatów – same w sobie stanowią dekorację. Te przedmioty chcą zwrócić uwagę fakturą i kształtem, a nie drobnym zdobieniem.
Tu bardzo łatwo buduje się efekt warstwowania: jeden obły, błyszczący obiekt plus drugi o matowej powierzchni, a na dodatek jakościowe tekstylia. Chubby lubi, gdy wnętrze zachęca do dotykania, głaskania, przytulania.




Jeśli macie ochotę wprowadzić do wnętrza chubby klimat w praktyce, bez rewolucji i wymiany całego wyposażenia, warto zacząć od pojedynczych, wyrazistych przedmiotów. Styl chubby świetnie działa właśnie w dodatkach i detalach — to one najłatwiej wnoszą do przestrzeni miękkość, radość i zmysłowość.
Kolekcja naczyń Barro od HAY to doskonały przykład, jak trend chubby wkracza w świat ceramiki użytkowej. Inspirowana naturalnymi formami gliny i ręcznymi technikami garncarskimi, linia Barro łączy w sobie wizualną miękkość z praktyczną funkcjonalnością. Każdy element — od misek i talerzy po kubki i dzbanki - ma delikatnie zaokrąglone krawędzie, masywne, „pulchne” kształty oraz charakterystyczną, niejednolitą teksturę powierzchni, która przywodzi na myśl autentyczność rzemiosła. Naczynia Barro emanują ciepłem i przytulnością, idealnie wpisując się w ideę stołu jako miejsca spotkań, celebracji i codziennych rytuałów. Dzięki uniwersalnej kolorystyce i organicznym formom świetnie komponują się zarówno z minimalistycznymi, nowoczesnymi aranżacjami, jak i eklektycznymi wnętrzami inspirowanymi naturą. To kolekcja, która nie tylko wygląda jak z katalogu trendów, ale też sprawdza się w codziennym użyciu — bo dobry design to taki, który łączy estetykę chubby z funkcjonalnością, której naprawdę chcesz w kuchni i jadalni.
Doniczki Hoff od Bergs Potter to kwintesencja stylu chubby i chunky w świecie roślinnych dodatków. Ich charakterystyczna, masywna forma opiera się na miękkich, obłych proporcjach, które sprawiają, że wyglądają niemal jak ceramiczne rzeźby — solidne, przyjazne i przytulne. Grube ścianki, zaokrąglone krawędzie i ciężar naturalnej terakoty nadają im wizualnej „pulchności”, typowej dla estetyki chubby, a jednocześnie podkreślają surową, ziemistą obecność stylu chunky. Doniczki Hoff nie próbują być delikatnym tłem — one budują klimat wnętrza same w sobie, dodając mu ciepła, stabilności i organicznej prostoty. To idealny wybór dla tych, którzy chcą wprowadzić do domu design oparty na naturalnych materiałach, ale w bardziej wyrazistej, pełnej formie — bo w trendzie chubby chodzi właśnie o to, by przedmioty były nie tylko funkcjonalne, ale też „mięsiste” wizualnie i przyjemne w odbiorze.
Wazon Kink marki Muuto to współczesna interpretacja archetypicznego wazonu na kwiaty, w której tradycyjne rzemiosło spotyka się z figlarnym, rzeźbiarskim językiem formy. Jego charakterystyczny, podwójny otwór nadaje mu wyrazisty, niemal architektoniczny kształt, który działa w przestrzeni jak obiekt artystyczny — nawet wtedy, gdy wazon stoi pusty.
Miękka, zaokrąglona linia i delikatne przeskalowanie formy doskonale wpisują się w estetykę chubby: to przedmiot, który nie dominuje agresywnie, ale przyciąga wzrok swoją „pulchnością” i spokojną obecnością. Satynowe szkliwo nadaje powierzchni subtelny, aksamitny dotyk i podkreśla współczesny charakter projektu, zachęcając do interakcji.
Dostępny w dwóch rozmiarach, Kink Vase sprawdza się zarówno jako rzeźbiarski akcent na komodzie czy stole, jak i jako funkcjonalny wazon na kwiaty. To przykład chubby designu, który łączy estetyczną przyjemność z codziennym użytkowaniem - przedmiot piękny nawet wtedy, gdy „nic nie robi”. Więcej o tym projekcie przeczytasz w naszym artykule poświęconym wazonom Muuto tutaj.




Choć styl chunky/chubby wydaje się teraz świeży, jego korzenie sięgają szalonych lat 60. i 70. we Włoszech – okresu prawdziwej rewolucji piankowej w meblarstwie. Wynalezienie elastycznej pianki poliuretanowej pozwoliło projektantom porzucić sztywne drewniane stelaże, sprężyny i końskie włosie na rzecz nowych materiałów, które dawały niespotykaną swobodę formy.
Zamiast „języka rozumu” (czyli czystej funkcji), postawiono na „język emocji” – meble mogły wreszcie przybrać miękkie, organiczne kształty, dostosowujące się do ciała. Pojawiły się ikony designu, które do dziś rozpalają wyobraźnię kolekcjonerów: fotel Up5 z podnóżkiem Up6 autorstwa Gaetano Pesce (1969) – o kształcie nawiązującym do kobiecej sylwetki, znany jako „Big Mama”, oraz sofa Soriana duetu Afra & Tobia Scarpa, wyglądająca jak ogromna puchata bryła materiału ściśnięta metalową klamrą. Zaprojektowana w 1969 dla Cassiny, stała się symbolem swobodnego, nieformalnego komfortu i została nagrodzona Compasso d’Oro za innowacyjne wykorzystanie nowej techniki formowania pianki
14 599,00 zł
Audo Copenhagen
Wysyłka do 10 dni roboczych


Dlaczego jednak pulchny styl wrócił do nas właśnie teraz, z taką siłą? Odpowiedź kryje się w naszych współczesnych potrzebach. W przeładowanym bodźcami świecie, zanurzonym w zimnym niebieskim blasku ekranów, dom urósł do rangi osobistego sanktuarium. Szukamy w nim możliwości zatrzymania się i wyciszenia. Aranżacje pełne obłych, miękkich kształtów podświadomie kojarzą się z bezpieczeństwem – brak kantów to sygnał, że nic nas tu nie zrani.
Pulchne meble dosłownie „osładzają” przestrzeń, czyniąc ją naszym schronieniem od codzienności. Po latach dominacji smukłego minimalizmu ludzie zwracają się ku formom, które są „bardziej miękkie i ludzkie”. Te zaokrąglone sylwetki o hojnych proporcjach tworzą poczucie ciepła i łatwości, jakiego nie dają bardziej kanciaste style. W świecie pełnym pośpiechu prawdziwym luksusem staje się dziś głębia doświadczenia, a nie powierzchowny blichtr. Chubby design odpowiada właśnie na tę potrzebę – oferuje luksus spokoju. Mówimy tu o przedmiotach, które nie są modą na jeden sezon, lecz inwestycjach w jakość życia. Obłe sofy, masywne stoliki czy ciężkie, solidne wazony to elementy ponadczasowe – tworzą trwały język naszej przestrzeni, zamiast tylko chwilowo przyciągać wzrok.
Styl chubby to nie kolejny przelotny trend z katalogu, ale strategia projektowania życia codziennego. To filozofia, w której otaczamy się przedmiotami oddziałującymi na nasze emocje i zmysły, zachęcającymi do interakcji i współtworzenia domowego klimatu. Meble i dekoracje przestają pełnić rolę anonimowego tła – stają się towarzyszami naszych codziennych rytuałów, wspólnie z nami tworząc atmosferę domu.
Nie bójmy się więc mebli, które wyglądają, jakby chciały nas… przytulić. Po latach surowej nowoczesności odkrywamy na nowo, że miękkość to nie kaprys, lecz luksus XXI wieku. Gdy prawdziwy komfort staje się dobrem deficytowym, styl chunky i chubby jawi się jako odpowiedź na pragnienie przestrzeni służących nam, a nie tylko ładnie wyglądających.
Chubby design to design dla zmysłów, serca i umysłu. To przekonanie, że dom nie powinien tylko wyglądać pięknie – ma witać nas miękkością i spokojem każdego dnia. Bo czy luksusem nie jest dziś to, by we własnym domu naprawdę czuć się dobrze?
2 912,00 zł
Audo Copenhagen
13 154,00 zł
Audo Copenhagen
Wysyłka do 10 dni roboczych







