Design ma różne twarze, ale zbyt rzadko widać w nim kobiece oblicze. Dlatego z okazji Dnia Kobiet oddajemy głos utalentowanym designerkom i przedstawiamy sylwetki 9 projektantek, których projekty znajdziecie w naszej ofercie. Mamy nadzieję, że ich historie staną się źródłem inspiracji dla kolejnych pokoleń.


Patricia Urquiola to hiszpańska architektka i designerka, wielokrotnie nagradzana za swoje nowatorskie projekty na światowych wystawach. Jej proces twórczy łączy podejście humanistyczne, technologiczne i socjologiczne, a pracę nad każdym nowym produktem zaczyna od empatycznego połączenia się z odbiorcą - człowiek, który będzie korzystał z danego projektu, jest zawsze w centrum uwagi. Patricia Urquiola bawi się szukaniem nieoczywistych połączeń między tym, co znajome, a tym co jeszcze nieodkryte. Trzeba przyznać, że doskonale jej się to udaje.
W swoim życiu zawodowym pracowała z wieloma światowymi markami jak Alessi, Kartell czy Foscarini.


Mette Thomsen zaczynała swoją karierę jako dziennikarka pisząca o designie, więc miłość do dobrego wzornictwa... i liter towarzyszyła jej od zawsze. Wydaje się więc naturalne, że gdy zakładała w 2009 roku w Danii swoją markę, postanowiła skupić się właśnie na tym.
W 2011 roku stworzyła pierwszą kolekcję (ikonicznych już teraz) monochromatycznych kubków z minimalistycznymi literami. Elementy tej kolekcji ozdobione zostały kształtami liter, ręcznie zaprojektowanymi w 1937 roku przez samego Arne Jacobsena - legendarną postać światowego wzornictwa i jednego z najsłynniejszych duńskich projektantów.
W miarę tworzenia kolejnych projektów, marka eksperymentowała z nowym podejściem i kolorami, ale w jej DNA i centrum zainteresowania zawsze pozostawały litery i typografia. Dzięki temu do dziś projekty od Design Letters cieszą oczy wszystkich, którzy mają w sercu abecadło ;)


Patrząc na rozbudowane portfolio Ferm Living trudno uwierzyć, że wszystko zaczęło się od... tapety. Duńska art-directorka Trine Andersen w 2005 roku urządzała swój nowy dom i miała problem ze znalezieniem odpowiednich wzorów na ściany. Korzystając ze swojego talentu, postanowiła sama zaprojektować odpowiednią tapetę, a potem pokazała ją na targach wnętrzarskich i okazało się... że właśnie tego ludzie potrzebują. Założyła więc markę Ferm Living, która od początku chciała kreować przytulną, ciepłą i komfortową przestrzeń domową. Trine Anderson wierzy bowiem, że dom to znacznie więcej niż suma ładnych przedmiotów. Zresztą sama nazwa pochodzi od słów jej babki, która używała sformułowania “ferm på fingrene”, aby wyrazić swoje uznanie dla kogoś, kto 'miał dobrą rękę'.
Dziś Ferm Living to marka, która ma swoje filie na całym świecie i gości w domach pod każdą szerokością geograficzną. Jak mówi sama założycielka:
Przez lata wypracowaliśmy czystą, skandynawską estetykę, nawiązującą do wzornictwa lat 50-tych i 60-tych. Ale nie ograniczamy się tylko do tego. Kochamy też odważne akcenty, wibrujące kolory i zastrzyk energii, więc namawiamy naszych klientów do improwizacji i łączenia klasyki z nutką szaleństwa.


Rachel Griffin to amerykańska projektantka, która założyła Earnest Studio i może pochwalić się współpracami z wieloma dużymi markami jak Muuto. Skupia się głównie na projektowaniu lamp, mebli i drobnych akcesoriów. Ale w każdym projekcie widać jej korzenie - zaczynała bowiem jako graficzka, która przez kilka lat projektowała wystawy i książki. Fascynują ją proste, graficzne, trójwymiarowe struktury, które czytelnie odznaczają się w przestrzeni.
Jak sama mówi:
W mojej pracy poruszam tematykę modułowości, napędzaną moją fascynacją prostymi strukturami i materiałami. Interesują mnie prace trójwymiarowe, które mają zarazem charakter graficzny, co wynika z mojej chęci do tworzenia minimalistycznych, odważnych i pełnych charakteru form.


Jak to często bywa w historiach firm, które odniosły światowy sukces, wiele zaczyna się od przypadku. Camilla Shram podczas studiów prawniczych, założyła firmę sprzątającą prywatne domy. Ale zaproponowała swoim klientom odmienne podejście - sprzątanie stało się doświadczeniem i wykraczało poza proste utrzymanie czystości. Zauważyła jednak, że jej klienci nie sprzątają regularnie, tylko czekają na jej wizytę. Postanowiła to zmienić, tworząc wyjątkowe i niespotykane wcześniej na rynku produkty do sprzątania (a później też pielęgnacji), które sprawiały przyjemność i zachęcały do utrzymania domu w czystości przez cały czas. Środki te są hipoalergiczne, powstały w poszanowaniu dla środowiska, mają piękne butelki i wyróżniają się wspaniałym zapachem. W rezultacie marka Humdakin to przepis na sukces i czystość, a dziś Camilla wprowadza porządek i oszałamiający zapach nie tylko w duńskich domach.


Nazwa marki Done by Deer nie jest przypadkowa. Nazwisko założycielki Helen Hjorth oznacza po duńsku właśnie jelenia. Duńska marka, którą stworzyła, koncentruje się na dziecięcych akcesoriach, które ułatwiają i umilają codzienność dzieci i rodziców. Wszystko co wychodzi spod jej ręki i współpracowników, ma być w założeniu zabawne, stymulujące dla najmłodszych i przyjazne w odbiorze dla rodziców. Nadrzędną misją Done by Deer jest wyłapywanie najnowszych trendów w designie i przekształcanie ich w ponadczasowe projekty, które przynoszą dzieciom wiele radości.


Miriam Mirri to włoska projektantka, która od lat tworzy w swoim sławnym studio w Mediolanie projekty dla największych światowych marek, w tym dla ikonicznej Alessi.
W swoich pracach w oryginalny sposób łączy głęboką wiedzę o materiałach, konstrukcji i fizyce przedmiotów z fantazyjnym i innowacyjnym podejściem do formy. Wszystko co wychodzi spod jej kreatywnej ręki, ma w sobie niezwykłą lekkość, można z łatwością dostrzec tam zabawę formą i kolorem, ale też myślenie o praktycznym zastosowaniu danego przedmiotu. Dlatego też jej projekty są tak doceniane w świecie designu i na międzynarodowych wystawach.


Zaha Hadid to jedna z tych artystek, która przebiła szklany sufit. Urodzona w latach 50-tych w Iraku, od początku musiała wykazać się wielką siłą i determinacją, żeby zdobyć wymarzone wykształcenie i pokazać światu swoją wizję architektury i designu. Po wyjeździe na studia do Wielkiej Brytanii, szybko odnalazła swój styl - jej prace charakteryzują się innowacyjnym, futurystycznym podejściem i dekonstruktywistycznym myśleniem. Ale z powodu kosztów projektów i trudności technicznych, wiele jej prac zostało na papierze lub zostało realizowanych dopiero po jej śmierci.
Jednak szczęśliwie już za życia doczekała się zasłużonego uznania - była pierwszą kobietą, która została uhonorowana nagrodą Pritzkera, który bywa nazywany „architektonicznym Noblem”! W tej chwili możemy podziwiać jej projekty budynków w 44 krajach na całym świecie.
Ale nie tylko świat architektury wiele jej zawdzięcza. W jej portfolio znajdziemy wiele designerskich projektów użytkowych stworzonych dla światowych marek jak np. Alessi.


Aino Marsio-Aalto to fińska architektka i projektantka, jedna z pionierek skandynawskiego designu, a jednocześnie designerka, która przez całe życie pozostawała w cieniu swojego słynnego męża, Alvara Aalto. W pierwszej połowie XX wieku, kiedy założenie własnego biura architektonicznego przez kobietę było praktycznie niemożliwe, Aino i Alvar pracowali ramię w ramię, a ich współpraca była tak ścisła, że dziś trudno rozdzielić ich dorobek.
Mimo że mniej znana, Aino Aalto była niezwykle aktywną projektantką. Często współpracowała z Alvarem, koncentrując się na projektowaniu wnętrz. Nie stronili jednak od rywalizacji, biorąc udział w tych samych konkursach, zwłaszcza gdy ich wspólne projekty ewoluowały w różnych kierunkach. W 1935 roku Aalto wraz z Maire Gullichsen i Nilsem Gustavem-Hahl założyli firmę Artek, która po dziś dzień produkuje meble i akcesoria do wnętrz.
Najbardziej znany projekt Aino, kolekcja szkła Bölgeblick, łączy funkcjonalność z wrażliwością na naturę. Inspiracją do jej powstania były kręgi na wodzie, pojawiające się na powierzchni po wrzuceniu kamienia. Szklanki z kolekcji można łatwo układać w stosy, co ułatwia przechowywanie. Są one wciąż dostępne w ofercie marki iittala.
Podobnie jak w innych zdominowanych przez mężczyzn zawodach, kobiety projektantki czy architektki często były wykluczane z lub zmuszane do przyjmowania podrzędnych ról. Ich prace nazbyt często oceniano przez pryzmat patriarchalnego spojrzenia, co oznaczało, że albo definiowano je wyłącznie przez płeć, albo ich wkład był przypisywany "bardziej znanym" mężom, braciom lub ojcom.
Mimo przeciwnościom losu, projektantki, o których tu piszemy stworzyły imponujące dzieła w świecie zdominowanym przez mężczyzn, a ich talent, kreatywność i determinacja utorowały drogę kolejnym pokoleniom. Dlatego tym bardziej cieszymy się, że dziś możemy podziwiać ich projekty, czerpać z nich inspirację i cieszyć się pięknem, które wniosły do naszego życia.